Kolekcja nagrań dra hab. Tomasza Nowaka (Podhale i Wileńszczyzna)

dr hab. Tomasz Nowak, prof. UW o swoich nagraniach na Podhalu i na Wileńszczyźnie

Podhale

Moje zainteresowanie badawcze Podhalem zaczęło się od studenckiego wyjazdu warsztatowego w roku 1994 do Białego Dunajca. Praktyka muzyczna śpiewu  i gry na skrzypcach (z niezapomnianym Władysławem Trebunią-Tutką) pozwoliły mi na spojrzenie na kulturę muzyczną Podhala niejako od środka. I tak przyszedł mi do głowy projekt (zakończony obroną pracy magisterskiej i artykułem w „Muzyce” 2001, nr 3) dotyczący procesu przekazu tradycji na Podhalu na przykładzie skrzypków. Odwiedzałem więc formalne i nieformalne szkółki muzykowania, rozmawiałem z ich mistrzami, zaprzyjaźniałem się z uczniami, grałem z niektórymi oraz towarzyszyłem w ich występach i próbach. Ale starałem się nie zgubić też tego, co było wówczas aktualne, a co mogło się już więcej nie powtórzyć. Przy okazji więc przeprowadziłem kilka wywiadów o działalności Górali na scenie folkowej, uwieczniłem kilku już nieaktywnych mistrzów, a także kilku muzyków średniego pokolenia, którzy nie pojawiali się na imprezach folklorystycznych, unikając tym samym prowadzonych wówczas dokumentacji. Nieocenioną pomoc merytoryczną uzyskałem wówczas od Aleksandry Szurmiak-Boguckiej, a także znakomitych animatorów kultury: Zygmunta Kuchty i Stanisława Bukowskiego. Badania te, prowadzone między majem 1996 a marcem 1997 roku były istotnym dopełnieniem mojej formacji etnomuzykologicznej, a na Podhalu jestem też stale i aktywnie obecny. Rozmowy z Eugeniuszem Wilczkiem, czy też wspólne granie z Tadeuszem Szostakiem-Berdą zostaną w moim sercu na zawsze. Z drugiej strony nie zapomnę też nigdy psom Jana Stocha i Tomasza Skupnia, że nie potrafiły wobec mnie okazać staropolskiej gościnności, nawet wtedy, gdy ich właściciele robili wszystko, by je okiełznać.

Wileńszczyzna

Choć ponoć mój pradziadek od strony mamy pochodził z Wileńszczyzny (Stankiewiczowie), to jednak nie potrafię wskazać niczego, co by z kultury tego regionu pozostało w praktyce rodzinnej. Mimo to duchy przodków jednak dają znać o sobie i dbają, by o swoich korzeniach nie zapomnieć. Już bowiem na drugim roku studiów, uczestnicząc w Zespole Pieśni i Tańca UW „Warszawianka” poznałem kilka wspaniałych osób z Wileńszczyzny, które przyjechały do Warszawy, aby studiować. Wilno więc i jego okolice jeszcze w czasie studiów odwiedziłem kilkukrotnie. Gdy zaś zostałem przyjęty na pierwszy rok studiów doktoranckich otrzymałem propozycję od prof. Jana Stęszewskiego z UAM, by wziąć udział w ekspedycji studentów z muzykologii poznańskiej na Wileńszczyznę (wrzesień 1997). I tak projekt doktorancki, który miał być realizowany w okolicach Włodawy trafił do kosza, a ja zająłem się Wileńszczyzną, do czego zachęcili mnie gorąco: prof. Anna Czekanowska-Kuklińska (moja promotorka) i prof. Piotr Dahlig.

Początkowo, pod wpływem ośrodka poznańskiego, zajmowałem się bardziej pieśnią. Ale ponieważ pieśń była już dobrze w tym regionie udokumentowana z czasem w większym stopniu zainteresowałem się muzyką instrumentalną i tańcem. Moje badania trwały do marca 2002 roku. Ich efektem stała się praca doktorska obroniona w styczniu 2003 roku, osiem artykułów oraz dwie książki: Tradycje muzyczne społeczności polskiej na Wileńszczyźnie. Opinie i zachowania, (Warszawa 2005) i Tradycyjna kultura taneczna Wileńszczyzny do 1939 roku (Straduny 2014).

Badania nad tańcem i muzyką instrumentalną zrealizowano dosłownie w ostatnim momencie – dziesięć lat po wydaniu mojego doktoratu jeden z czytelników przejechał się moimi śladami, a następnie zadzwonił do mnie, mówiąc: „Wszyscy Pana informatorzy już nie żyją. Nawet ich instrumenty trudno jest odnaleźć”. Pierwszy raz w życiu miałem poczucie, że udało się mi uratować coś i kogoś od zapomnienia. Wtedy też – zresztą wspólnie z poznanym podczas „poznańskiej ekspedycji” Gustawem Juzalą – zaangażowałem się w animacyjne projekty prowadzone przez Mirosława Nalaskowskiego, których celem było przywrócenie choć części tych tradycji mieszkańcom Wileńszczyzny oraz Warmii i Mazur, gdzie przesiedlono wielu „Wilniuków”. Miło wspominam też współpracę z zespołami „Perła Warmii” z Lidzbarka Warmińskiego i z Zespołem Tańca Ludowego „Perła” z Niemenczyna, których zainteresowała spuścizna taneczna ich dziadków. Mam nadzieję, że projektów takich będzie więcej, a zebrane przeze mnie materiały okażą się przydatne.

dr hab. Tomasz Nowak

Kolekcja została zdigitalizowany w ramach projektu Polska muzyka tradycyjna – dziedzictwo fonograficzne przez Grzegorza Madalińskiego i pozostaje w opracowaniu.